60 Rajd Wisły – raport

By
Updated: Wrzesień 11, 2014

W dniach 5-7 września w okolicach Wisły odbywał się 60 Rajd… Wisły. Zostaliśmy zaproszeni do pomocy w obsłudze imprezy, co prawda w symbolicznym ośmioosobowym składzie, jednak wystarczająco skutecznym aby pozostawić po sobie dobre wrażenie w oczach organizatora.

 

SOBOTA: OS 3 / 6 Zamarski

W udziale przypadła nam końcowa strefa odcinka z fragmentem przejazdu przez strumień, oraz obsługa mety STOP.  Wszystko wyglądało bardzo spokojnie, do czasu kiedy dzięki pięknej pogodzie na trasę zaczęły dochodzić coraz liczniejsze grupy kibiców, których w tym miejscu organizator się chyba nie spodziewał w takiej ilości.  

Jednak dzięki szybkiej korespondencji z kierownikiem zabezpieczenia OS zaproponowaliśmy kilka korekt, a poprzez naszą wewnętrzną łączność działającą niezależnie od kanału zabezpieczenia (na 1,5km mieliśmy 3 własne środki łączności) sprawnie dokonaliśmy „przegrupowania”. Pozwoliło to na zagęszczenie sędziów zabezpieczenia w miejscach tego wymagających, przy jednoczesnym zachowaniu prawidłowej obserwacji reszty trasy.
60WIS-1

W przerwie pomiędzy przejazdami odbyły się Mistrzostwa Polski w grillowaniu przy strumieniu, w których byliśmy jedynymi uczestnikami i oczywiście zasłużenie wygraliśmy.

60WIS-260WIS-15
60WIS-1460WIS-13

NIEDZIELA: OS 7 / 10  Kiczora

Pobudka 3:30,  wyjazd na OS 4:30,  gotowość OS: 7:45.

Lokalizacja:  Meta Stop, zabezpieczenie Mety Lotnej i kiluset metrów przed nią.

Na oesie byliśmy przed świtem.  Więc zanim słońce się obudziło, my już odpoczywaliśmy zmęczeni chodzeniem po trasie. Widoki – jak widać.

60WIS-4

Niedziela dla odmiany była dla nas spokojniejsza… aż za spokojna jak na nasze charaktery. Strefa którą mieliśmy pod kontrolą nie była atrakcyjna dla kibiców, zatem nie mogliśmy narzekać na dużą ich ilość, a wręcz cieszyliśmy się jeśli ktoś zaszczycił nas swoją obecnością.

Po dwóch prawidłowo przeprowadzonych przejazdach wróciliśmy do Hotelu Krokus (bardzo fajne warunki), zjedliśmy obiad i ruszyliśmy w drogę powrotną do domu.

 

 PODSUMOWUJĄC:

Dwa dni rajdu, emocje, zarwana noc, czyli czas jak najbardziej miło przez nas spędzony. Spotkaliśmy jak zwykle wielu znajomych, z którymi okazja do spotkania nadarza się głównie podczas takich imprez. Ryk silników i cały rajdowy weekendowy klimat pozwoliły paradoksalnie odpocząć od codziennych obowiązków, do których z nadejściem poniedziałku każdy z nas powrócił.

Chcieliśmy podziękować całemu stowarzyszeniu Moto Sport Gliwice, a w szczególności
Kacprowi Heine. Dobrze było się znów spotkać i razem popracować.
Podziękowania również dla naszej ekipy, za to że udało im się zorganizować swój czas tak, że mogliśmy w tym składzie pojechać na ten rajd.

 

Dzięki i do zobaczenia na kolejnych imprezach !

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.