28 Rajd Karkonoski – raport

By
Updated: Wrzesień 9, 2014
Tradycyjnie jak co roku w ramach współpracy międzykluowej, Automobilklub Sudecki został poproszony o pomoc w obsłudze tegorocznej 28 edycji Rajdu Karkonoskiego.
Tym razem przed naszymi sędziami poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko z racji tego, że do obsługi musieliśmy wystawić dwie równorzędne ekipy oesowe, które miały za zadanie przeprowadzić 9 z 13 OS-ów rajdu + odcinek testowy, a trzecia grupa obsługiwała Park Serwisowy. W udziale przypadł nam m in. odcinek miejski w Jeleniej Górze i OS Karpacz. Zacznijmy jednak od odcinka testowego.
PIĄTEK:
Odcinek Testowy

Pogoda tego dnia była bardzo niepewna, mrzawka przeplatała się ze słońcem, co powodowało że wyniesiony na drogę szuter czasowo zmieniał się w błoto, utrudniając nieco jazdę zawodnikom. Na jednym z przejazdów załoga nr 18 zahaczyła o kamienny słupek na poboczu, uszkadzając auto w sposób utrudniający przemieszczaniu, w dodatku w miejscu gdzie nie dało rady zepchnąć go na pobocze (paradoksalnie gdyby nie ten słupek, auto prawdopodobnie opuściłoby trasę, jednak finalnie wylądowałoby w potoku).

Pojazd udało się odholować w bezpieczne miejsce ( trwało to nieco dłużej ze względu na „braki komunikacyjne”, które spowodowały że pojazd trzeba było przestawiać dwukrotnie ).

Jednak finalnie radjówka znalazła się poza trasą, skąd laweta mogła ją zabrać, a odcinek testowy mógł być kontynuowany z dodatkiem czasowym 30 minut.

 

 

SOBOTA:
OS Dziwiszów

Szybka, momentami techniczna próba, z licznymi „przeskokami w mostkach”, o zmiennym rytmie jazdy okazała się łaskawa dla niemal wszystkich załóg. Jedynie załodze nr 40 tak ta próba się spodobała, że postanowili pozostać na niej kończąc na dachu w pobliskim strumyku. Załodze nic się nie stało, ucierpiała jedynie karoseria pięknego białego BMW.

OS Karpacz

Najdłuższy odcinek w rajdzie ( 23,30 km ). Bardzo wymagający zarówno dla zawodników, jak i całej obsługi. W zabezpieczeniu brało udział 180 osób. OS przebiegał w zasadzie w większości przez tereny zabudowane, a swój kilkukilometrowy finał miał w samym Karpaczu. Pierwszy przejazd RSMP udało się doprowadzić do końca, jednak problemy zaczęły się podczas Pucharu Łużyc.

28K-2
Niestety, ale Karpacz  który jest miejscowością turystyczną, dodatkowo w okresie wakacyjnym i podczas weekendu, jest niezwykle trudny do „opanowania” pod względem bezpieczeństwa.

Większość osób tam przebywających to zwykli turyści przypadkiem znajdujący się na trasie, wycieczki często zagraniczne itd. czyli osoby nie za bardzo wiedzące co się dzieje i jak się zachować przy trasie. Jeśli do tego dodamy planowany przejazd  kolumny weselnej i czasem mało stanowcze osoby „stójkowe”, w efekcie uzyskamy trudny do opanowania fragment. To właśnie wydarzyło się w Karpaczu, a powtórne jego opanowanie wymagało więcej czasu, niż wynikało to z harmonogramu dla przejazdu kolejnych OS-ów, zatem w tym przypadku słuszna była decyzja Dyrektora, który pewnie z bólem serca, ale drugi przejazd musiał odwołać.

OS Zabobrze

28K-3
Po całym dniu zmagań na prawdziwych OS-ach, wisienką na torcie miał być wieńczący dzień SS Zabobrze. Krótka, szybka, z kilkoma chytrymi miejscami próba rozgrywana równolegle na Jeleniogórskim „Ślimaku”. Spragnieni wrażeń kibice nie zawiedli i licznie dopisali swoją obecnością już na długo przed startem pierwszej pary zawodników, tym bardziej, że odwołany został Karpacz 2, na który wielu liczyło. Załogi RSMP rywalizowały ze sobą bardzo ostro, ale ogromny aplauz kibiców otrzymały załogi z pucharu Lausitz Cup, gdzie mogli zobaczyć takie auta jak Śkoda 110 Rally, Trabant, P601, Fiat 125p.

 Widok bezpośredniej rywalizacji tych samochodów wzbudzał dodatkowe emocje, ładując tym samym pozytywną energią akumulatory wygłodniałych wrażeń kibiców, a technika ich jazdy i pokonywania zakrętów wiele nie odbiegała od wybranych aut regularnie startujących w RSMP.

Jednak największe owacje otrzymały dwa Fiaty 126P w specyfikacji wyścigowej rywalizujące ze sobą bezpośrednio w trakcie przerwy pomiędzy przejazdami zawodników.

Na wyraźne życzenie zgromadzonych kibiców, dzięki zgodzie Kierownika Odcinka, akceptacji Dyrektora i w obecności Delegata ds. Bezpieczeństwa, udało się wygospodarować z zaplanowanych 10 minut, aż 25 minut szaleńczej jazdy maluchów. Niestety jeden z nich nie wytrzymał kondycyjnie i na jednym ze Ślimaków tak się „zakręcił”, że pozostał tam już do końca dnia, ten drugi jednak z powodzeniem wyręczył rówieśnika korzystając tym samym z możliwości dodatkowych przejazdów.

NIEDZIELA:
OS Szklarska Poręba

Niedziela przyniosła od rana palące słońce. Na pierwszy ogień była do pokonania Szklarska Poręba, w tym roku nieco skrócona i w swym układzie omijająca „zakręt śmierci”.

10 190 metrów przez kręte „wspinające” się uliczki urokliwego kurortu stanowiło doskonały początek drugiego dnia. Przygotowania do rozegrania odcinka ruszyły na ostro już od 5:30, po to, aby nie zawieść zaufania zawodników, kibiców, Dyrektora i samych siebie.

8:56 i kolorowa karawana zawitała do Szklarskiej na ulicę Kolejową. Jako pierwszy na trasę odcinka, ruszył kierowca z białego Subaru, Kajetan Kajetanowicz. Ciśnienie wywierana przez resztę stawki było z każdym OS-em większe i Kajetanowicz zdawał sobie z tego sprawę. Dowód tego stanowi czas Chuchały, który ustąpił Kajtkowi zaledwie 0.01sec. To był jasny znak dla Kajetanowicza, że reszta nie żartuje i chcąc dowieść zwycięstwo do mety musi wziąć się ostro do roboty, bo dziś niedzielni kierowcy zostali w Parku Serwisowym.

Pomiędzy przejazdami RSMP a RPP na trasę odcinka wjechała Karetka Ratunkowa na decyzję Kierownika OS-u. Karetka udzielała pomocy dla cywilnej osoby nie związanej z rajdem, a karetka została wysłana z oczywistych względów, była najbliżej i najszybciej mogła udzielić pomocy potrzebującej. Ten wyjazd karetki wiązał się z opóźnieniem startu OS 1 dla RPP, czas oczekiwania na karetkę rezerwową jadącą z bazy rajdu w Cieplicach bezlitośnie się wydłużał. Decyzją Kierownika OS-u załogi RPP mogły opuścić samochody w oczekiwaniu na start, dzięki temu w strefie od PKC do START stworzył się piknik kolorowej karawany samochodów i ludzi opowiadających sobie wzajemnie żarty dla wypełnienia czasu.

Po blisko 30 minutach karetka rezerwowa dotarła na start i udało się wznowić odcinek dla przejazdu Pucharowiczów.

Zarówno na pierwszym jak i na drugim przejeździe RSMP  i RPP najwięcej trudności załogom stwarzało ostatnie 700 metrów odcinka, z wyszczególnieniem Mety Lotnej przez którą to załogi przejeżdżały przodem, ale i bokiem, tyłem i w powietrzu. Nie licząc drobnych uszkodzeń znaków drogowych, ogrodzenia i poboczy.

OS Lubomierz

Trasa dlugości 14,48 km, ciągle bezchmurne niebo. Warunki idealne dla kibiców, dla załóg nieco za gorąco, ale pozytywnie.

Trasa podobnie jak większość innych OS-ów, trudna technicznie, wąska, w większości przez tereny zabudowane. Pierwszy przejazd RSMP bez przeszkód, przygoda przytrafiła się nam podczas RPP.

Pierwsza załoga tak niefortunnie wystartowała, że podjeżdżając blisko auta pomiaru czasu najechała na stojak zegara, który pomimo kociej wręcz zręczności kierownika startu nie został złapany, upadł i …nie mieliśmy zegara.

Zawsze jesteśmy gotowi i na takie sytuacje, zatem szybko założone białe rękawiczki, tabliczka 30-15 sekund i klasyczne startowanie „z ręki” pozwoliło doprowadzić do końca przejazd Rajdowego Pucharu Polski. Na drugi przejazd odcinka został dowieziony inny zegar zatem start znów był automatyczny.

Pierwszego przejazdu OSu Lubomierz nie będzie dobrze wspominać załoga nr 133 (RPP), która na dość szybkiej partii w okolicy szóstego kilometra wypadła z drogi,

28K-4
złamała dorodną brzózkę, a sama wylądowała po drugiej stronie w rowie. Załodze nic się nie stało, sprytni strażacy znajdujący się w tamtej okolicy za pomocą piły szybko usunęli drzewo z drogi i OS mógł być kontynuowany.

Ze względu na krótką przerwę czasową pomiędzy przejazdami nie udało się usunąć auta z rowu, a że było to blisko drogi,  zatem prewencyjnie zostało ono otaśmowane i wystawiona tablica NIEBEZPIECZNY PUNKT ( ! ). Każda załoga kolejnego przejazdu była o tym informowana.

Jednak jak to w Polsce bywa – głupich nie sieją i  po zakończeniu przejazdu okazało się, że tablica organizatora została UKRADZIONA.  Miejmy tylko nadzieję, że stało się to po przejeździe, a nie podczas jego trwania.

Idiocie który ją ukradł życzymy tak długiego wpatrywania się w ten wykrzyknik, aż dotrze do niego że zrobił źle, a jeśli ukradł ją podczas przejazdu, to zrozumienia jak duże niebezpieczeństwo dla zawodników stworzył.

28K-5
Tyle jeśli chodzi o nasz udział na OES-ach. Jak wspomniane było na początku, nasza trzecia grupa obsługiwała podczas rajdu Park Serwisowy, w którym jak na ulicach Nowego Jorku panuje zazwczaj ciągły ruch, więc pracy było bardzo dużo. Grupa wywiązała się z powierzonych jej obowiązków, z resztą były to już osoby „przetarte” podczas obsługi Parku 41 Rajdu Świdnickiego Krause, zatem wiedziały co i jak.
Ekipa Parku pragnie w tym miejscu podziękować Wojtkowi Szczodrowskiemu za zaufanie jakim obdarzył co prawda sprawdzonych, ale jeszcze nie aż tak doświadczonych sędziów.

PODSUMOWUJĄC:
Cały rajd zakończył się szczęśliwe pod względem zdrowotnym, nikt poważniej nie ucierpiał, pogoda dopisała. Podczas rajdu dużą porcję doświadczenia zdobyli nasi nowi sędziowie, którzy obsługiwali próby razem z doświadczoną kadrą. Było to dla nich prawdziwe przetarcie, gdyż tym razem nie stali już z gwizdkiem.
Atmosfera na poszczególnych punktach była bardzo dobra, z resztą Automobilklub Sudecki znany jest z tego, że wśród nas panuje można napisać prawie rodzinny klimat. Wszyscy się dobrze znają, a nowi sędziowie traktowani są jako młodsi koledzy i koleżanki. Nie ma u nas sztywniaków, a w zespole jest koncentracja kiedy trzeba i zabawa kiedy można.

Dziękujemy jeszcze raz wszystkim naszym członkom zaangażowanym w pracę przy 28 Rajdzie Karkonoskim i do następnej imprezy!


 

Możliwość komentowania jest wyłączona.